Przypadek Roberta K.

krasowski

Dziennik zamiast przeprosić i się wycofać branie dalej. Jeśli do tej pory przymierzano im trumnę, to odnoszę wrażenie, że redaktor Krasowski wbił właśnie pierwsza łopatę (taką symboliczną) pod grób własnej gazety. Podzieleni (jak to zwykle bywa) internauci w sprawie Kataryny, mogli po jakimś czasie zapomnieć. Jednak redaktorowi Krasowskiemu było mało. Postanowił więc nas wszystkich obrazić i kazać się pocałować w dupę (nie wiem kto wymyślił jeszcze tytuł „Redaktor naczelny Dziennika odpowiada blogerom” – może ktoś redaktora naczelnego bardzo nie lubi i postanowił go dodatkowo pogrążyć?). Czytaj dalej

Odpowiadam Krasowskiemu, ja anonimowy internauta

Miałem nie zajmować się kwestia Kataryny. To właśnie jej sprawa skłoniła mnie do założenia sobie bloga. Jednak dzisiejszy List otwarty do obrońców Kataryny Roberta Krasowskiego skłonił mnie do zabrania głosu w tej sprawie. Tak niesprawiedliwego tekstu dawno nie widziałem, niestety pan Krasowski ma żal, żal do internatów, a w dodatku łapie się tanich chwytów stawiając znak równości między anonimowym wpisem na forum dziennika a blogerem. Czemu? Nie wiem, zapytałem dziś o to Michała Karnowskiego na Twitterze, ale nie wiem czy doczekam się odpowiedzi, w końcu jestem tylko kolejnym anonimowym internautą. Czytaj dalej

Jak nie promować się za pomocą bloga

Dziś słów kilka o tym jak nie porwadzić swojego bloga. Nie, nie będę pisał ogólnie, chodzi mi głównie o kilka uwag dla kandydatów, którzy startują w obecnych wyborach do Paralamentu Europesjkiego. Niestety czasami tak jest, że ktoś usłyszy ile to dobrego można przynieść własny blog.  Rzuca się wtedy taka osoba w wir sieci i sobie owego zakłada, niestety traktuje go raczej jako kolejny kanał propagandowy, nie zaś jako blog kandydata. 

Dziś natknąłem się na takiego na platformie WordPressa. Mowa o stronie Roberta Drachala. Tym, którym nie chce się klikać w linka, poniżej zaprezentuje mały zrzut ekranu: Czytaj dalej

Co w prasie piszczy?

Jakie będą teksty autora, który zaczynał od pisania science-fiction? Ma to jakieś znaczenie? Rafał A. Ziemkiewicz (dalej w skrócie RAZ) udowadnia mi, że ma. Ba w jego wypadku to ma to nawet spore znaczenie. Nie wiem czy to efekt braku siły(a może chęci) oderwania się od SF czy problem leży gdzie indziej. Ciężko mi czasem uwierzyć, że Rzeczpospolita puszcza jego teksty do działu publicystyka, a nie przygotuje mu specjalnego działu fikcja literacka.

To nie jest tak, że nie darzę szacunek RAZa. Jeśli mówimy o jego działalności literackiej (szczególnie początkowej, tej spod znaku SF) to lubię, jednak gdy wkracza on do polityki i swoje pióro poświęca publicystyce przestaje być ciekawy, a bywa momentami mocno ciężkostrawny. Czytaj dalej

Na początek

Wypadało by jakoś zacząć, co nie? W takim razie jestem Gizmo, od jakiegoś czasu śledziłem blogi polityczne, ale jako bierny czytelnik, a nie komentator. Teraz postanowiłem sam spróbować swoich sił na tym poletku. Ciekawe ile osób przede mną pomyślało, że jeśli może Azrael to mogę i ja? Pewnie sporo osób. Co mnie od nich odróżnia? Prawdopodobnie kilka lat spędzonych wśród podręczników do takich przedmiotów jak decydowanie polityczne, historia doktryn politycznych czy socjologia polityki. Choć nie planuję tej wiedzy wykładać na blogu, na pewno czasem postaram się z niej skorzystać. Aczkolwiek będą tutaj raczej czysto subiektywne komentarze dotyczące naszej politycznej rzeczywistości.  NIe będę też ukrywał swojej solidaryzacji z obecnym rządem, nie chce być jak nasi dziennikarze, którzy wolą udawać obiektywną opinio twórczą prasę (sic!). 

Więc mogę was tylko prosić o cierpliwośći i wyrozumiałość, na Twitterze, też można mnie zagadnąć.